Sagrada to dość znana gra planszowa, która ma już w obiegu kilka wersji. Najnowsza z nich to Sagrada (edycja polska). Dawno, dawno temu miałam okazję pograć sobie w tę estetyczną witrażową planszówkę i dzięki nowej odsłonie wróciłam do niej z wielką przyjemnością. Ale na czym właściwie polega? Zasady i rozgrywka
Sagrada jest prosta do opanowania, a zasady tłumaczy się w maksymalnie 5 minut. Każdy gracz otrzymuje jedną planszę witrażu, do której losowo dobiera kartę witrażu, na której będzie układać kości w pięciu kolorach. Karty mają różne poziomy trudności, na które przekłada się ilość i różnorodność kości do użycia. Kości o tej samej wartości lub o jednakowej barwie nie mogą stykać się bokami (mogą dotykać się narożnikami), a do tego trzeba zachować kolory oraz wartości zgodnie z kartą witrażu.
Dodatkowo, mamy karty celów grupowych, które losujemy w każdej grze. To na przykład bonusowe punkty za zebranie zestawu kości o różnych wartościach czy niepowtarzające się kolory w danym rzędzie, itd. Przy dwóch graczach mamy trzy takie karty, a cele może osiągnąć każdy gracz bez straty dla pozostałych. Zobacz również: Eksplodujące Kotki: Niech cię kłaczek! – recenzja gry planszowej Karty celów i narzędzi/Wydawnictwo Rebel
Rozrywce towarzyszą też karty narzędzi, które umożliwiają zmiany w losowanych kościach. Ilość kości w woreczku zależy od liczby graczy i gramy tutaj od razu w wariancie przewidywalnym. Przy dwóch graczach mamy 50 kości: czyli po 5 na każdą z 10 rund, z której jedna zawsze trafia na tor rund. To ograniczenie sprawia, że w ostatnich rundach widać co raz mniejsze zróżnicowanie kolorów i wartości. W naszej rozrywce nie raz zdażały się braki, więc patrzyliśmy na kości pozostałe w pudełku z utęsknieniem.
A jak wygląda sama rozgrywka? Pierwszy gracz rzuca odpowiednią liczbę kości i dobiera jedną do swojego witrażu. Następnie kolejni gracze robią swoje ruchy, czyli dobierają kość z wylosowanej puli lub wykorzystują kartę narzędzia, aby coś zmienić. W jednej rundzie każdy gracz ma dwa ruchy, po czym następuje kolejny rzut kości. Losowość czy przewidywalność?
Rzuty kością i początkowy dobór kart witraży, narzędzi i celów grupowych są losowe. Nie da się tutaj za bardzo dobrać niczego poza poziomek trudności kart witrażu, chociaż nawet w obrębie jednego poziomu możeby skupić się na jednym kolorze (bardzo łatwo), lub kilku, ale z mniejszą liczbą wymagań (wciąż łatwo, ale ciekawiej). Im niższy poziom trudności, tym więcej białych pól, które możemy uzupełniać dowolnymi kolorami i wartościami z zachowaniem pozostałych zasad. Karty witraży/Wydawnictwo Rebel
W pierwszej rozrywce rozgraliśmy cztery rundy pod rząd i tym samym skończyły nam się karty celów grupowych. Było to pewne zaskoczenie. Wiele z nich jest do siebie podobnych, można też oczywiście przetasować karty i trafić na inny zestaw, natomiast przy tzrech kartach na rozgrywkę chętnie zobaczyłabym tutaj więcej wariacji. Tym bardziej, że można trafić w jeden cel w trzech postaciach: naszym faworytem było połączenie nie powtarzania kolorów w rzędach ani kolumnach, ani wartości w kolumnach. Tych trzech celów niemal nie dało się połączyć i trzeba było decydować, które punkty poświęcić. Zobacz również: LEGO Ninjago: Przygody Perły Przeznaczenia – recenzja gry planszowej
Tak samo ograniczenie wobec liczby kości przypadającej na graczy można by zignorować, chociaż to nie było aż tak uciążliwe, jak mały wybór celów. Korzystając ze wszystkich kości, zapewniamy sobie większą losowość, ponieważ przy ograniczeniach dorzucamy do worka równą liczbę kości z każdego koloru. Łatwo można więc zauważyć, kiedy dany kolor się kończy. Tryb solo
Ciekawą opcją jest też tryb solowej rozgrywki, w której gracz gra przeciwko…torowi rozgrywki. Do worka trafia 50 kości, identycznie jak w dwuosobowej rozrywce. Każda niewykorzystana kość trafia do puli przeciwnika, którego punkty podlicza się, sumując wszystkie wartości. Pozornie nieskomplikowane, natomiast wypełnienie własnych celów i zblokowanie kości o wysokich wartościach jednocześnie wcale nie jest takie łatwe. Gracz musi się zachować jak pies ogrodnika. Dobierając kości do własnego witrażu, trzeba zwrócić uwagę, czy nie odrzucamy zbyt wartościowych kości. W pierwszej rozrywce solo przegrałam z Sagradą o 60 punktów…
Tryb solo jest więc całkiem przyjemnym dodatkiem, bo rozgrywka idzie szybko, ma bardzo prostą mechanikę, a jednocześnie budzi ducha rywalizacji. Zobacz również: DNUP – recenzja gry planszowej. Wszystko ma swoją drugą stronę Rozgrywka solo/Galeria własna Wykonanie gry
Największą zmianą, jaką przynosi Sagrada (polska wersja), są chyba same kości. Dwa z pięciu kolorów są lekko matowe i błyszczące, aby – jak oznajmia instrukcja – ułatwić dobór kolorów osobom, które mają z tym trudności. To miły dodatek, ale osobiście nie jestem w stanie ocenić, jak skuteczny. Zmatowienie kości sprawia bowiem, że po położeniu ich na planszy, nie widać, co jest pod spodem. Nie pamiętamy już, gdzie była wartość na kolorze, a gdzie puste pole, więc co chwilę trzeba podnosić kości i sprawdzać. Nie jest to przesadnie uciążliwe, ale rzuca się w oczy.
Plansze witraży są bardzo ładne i solidnie zrobione. Karty witraży wsuwa się do środka i nie ma żadnych problemów, aby robić to swobodnie czy w obawie o karty. Mamy też przeźroczyste punkty uznania w formie połówek kuli, którymi kupujemy karty narzędzi. Szklane, estetyczne i ładnie odbijające światło – adekwatnie do gry.
Do tego całe pudełko, w którym mieści się gra jest ładne, wygodne i praktycznie rozmieszczone. Jest miejsce na worek z kośćmi, punkty uznania i karty zależnie do ich rozmiaru. Kości do gry na witrażu/Wydawnictwo Rebel Podsumowanie: luźny klasyk
Sagrada (edycja polska) pozostaje grą lekką, przyjemną i łatwą do opanowania. Chociaż można by zwiększyć ilość dostępnych kart, aby nieco zróżnicować rozrywkę, gra wciąż toczy się dynamicznie, a czasem stanowi nawet pewne wyzwanie dla graczy. Ten luźny klasyk świetnie sprawdza się na spokojniejszy wieczór, a na dodatek – nie nudzi się w trybie solo, co oznacza na przykład przerwę od scrollowania, kiedy masz ochotę na trochę czasu dla siebie.
Gra jest już dostępna na stronie Wydawnictwa Rebel. Powyższy tekst powstał w ramach współpracy z Wydawnictwem Rebel. Dziękujemy!
Fot. główna: Materiały promocyjne/Rebel.
Plusy Łatwa w opanowaniu
Estetyczne wykonanie kości i witraży
Tryb solo też się nie nudzi
Minusy Zbyt mało kart celów
Ograniczenia w liczbie kości
(0)Comments