Przy obecnym poziomie emisji pozostały budżet węglowy wyczerpie się w ciągu około trzech lat. Zbliżamy się do 'przekroczenia' progu 1,5°C: trwałego naruszenia głównego celu temperaturowego Porozumienia Paryskiego, zanim będzie możliwy powrót do poziomu poniżej tego progu.
1,5°C to granica, której nie powinniśmy byli przekroczyć – a gdy już ją przekroczymy, musimy szybko powrócić poniżej niej, zgodnie z tym, co Program Narodów Zjednoczonych ds. Ochrony Środowiska nazywa 'ścieżką przekroczenia, szczytu i spadku'.
Oczywiście ryzyko klimatyczne ma charakter spektralny: wzrost o 1,4°C nie jest bezpieczny, a 1,5°C nie stanowi nagłej granicy. Jednak im bardziej świat oddala się od tego poziomu, tym trudniej społecznościom i gospodarkom jest się dostosować, a ryzyko bardziej gwałtownych lub systemowych zmian staje się większe.
Znaczenie wartości 1,5°C
Niektórzy będą twierdzić, że przekroczenie 1,5°C oznacza porażkę Porozumienia paryskiego i że nie jest to już użyteczny próg. Nie zgadzam się z tym.
Przed konferencją w Paryżu świat zmierzał w kierunku ocieplenia rzędu około 3,5°C do 4°C. ONZ szacuje obecnie, że dzięki politykom wdrożonym od czasu konferencji w Paryżu ocieplenie osiągnie do 2100 r. niższy poziom, wynoszący około 2,6°C. To wciąż zbyt niebezpieczne, ale nie jest to ten sam świat, z którym mieliśmy do czynienia w 2015 r.
Kiedy negocjowaliśmy Porozumienie Paryskie, 1,5°C nie było arbitralną liczbą. Walczyły o nią małe państwa wyspiarskie i inne kraje podatne na skutki zmian klimatu, ponieważ stanowiło to dla nich czerwoną linię decydującą o ich przetrwaniu. Od tamtej pory byliśmy świadkami dotkliwych skutków globalnego wzrostu temperatury nawet w krajach, które nie uważały się za podatne na te skutki, czego przykładem są niszczycielskie fale upałów w Europie tego lata.
Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości podkreślił to w opinii doradczej, popartej zdecydowaną większością głosów przez Zgromadzenie Ogólne ONZ na początku tego roku, uznając 1,5°C za główny próg temperaturowy w ramach Porozumienia Paryskiego i potwierdzając, że państwa muszą dostosować do niego swoje zobowiązania. Przekroczenie tego progu nie zmienia zasad gry. 1,5°C pozostaje punktem odniesienia, do którego musimy dążyć.
Trwałe konsekwencje przekroczenia progu
Jednak nawet gdy walczymy o jak najszybszy powrót do poziomu poniżej 1,5°C, musimy zmierzyć się z tym, co oznacza przekroczenie tego progu. Wkraczamy w okres, na który nasze społeczeństwa, gospodarki i instytucje nie są przygotowane. Nawet jeśli samo przekroczenie jest tymczasowe, wiele jego konsekwencji nie będzie miało charakteru przejściowego. Im dłużej będzie trwało i im wyższe będą temperatury, tym większe będą trwałe szkody. Musimy zatem ograniczyć czas jego trwania i skalę.
Im dłużej ocieplenie utrzymuje się powyżej 1,5°C, tym większe jest ryzyko przekroczenia punktów krytycznych w głównych systemach ziemskich, takich jak pokrywy lodowe, atlantycki obieg termohalinowy, wieczna zmarzlina i lasy tropikalne. Ich przekroczenie może wywołać samonapędzające się zmiany, które mogą okazać się nieodwracalne, nawet jeśli temperatury później spadną. Musimy bardziej niż kiedykolwiek zrozumieć i monitorować te systemy. Wymaga to stałych inwestycji w naukę o klimacie – właśnie w momencie, gdy w wielu miejscach ogranicza się finansowanie.
Scenariusz przekroczenia progu spowoduje również obciążenie systemów społecznych. Gdy powódź niszczy dom, szkody nie znikają tylko dlatego, że globalne temperatury później spadną. Nieurodzaj, przerwy w nauce, zadłużenie i wysiedlenia mogą mieć długotrwałe skutki. Gospodarstwa rolne, miasta, systemy opieki zdrowotnej i rynki ubezpieczeniowe będą musiały radzić sobie z ryzykiem, do którego nie zostały przygotowane, a same będą narażone na własne 'punkty krytyczne', takie jak panika finansowa, gdy rynki nagle zrewaloryzują ryzyko, które wcześniej nie doceniły. Infrastruktura budowana dzisiaj będzie funkcjonować przez dziesięciolecia, dlatego musimy ją projektować i planować z uwzględnieniem rzeczywistych zagrożeń klimatycznych, z jakimi będzie musiała się zmierzyć.
Naszym priorytetem musi być odejście od paliw kopalnych i szybkie ograniczenie emisji, w tym krótkotrwałych zanieczyszczeń klimatycznych, takich jak metan. W ciągu 20 lat zatrzymuje on około 80 razy więcej ciepła niż dwutlenek węgla, a jego radykalne ograniczenie może zadziałać jak hamulec awaryjny w walce z ociepleniem w najbliższej przyszłości. Znaczną część metanu pochodzącego z działalności związanej z paliwami kopalnymi można ograniczyć przy użyciu istniejących technologii.
Będziemy również potrzebować zrównoważonego usuwania dwutlenku węgla, choć jego rola będzie ograniczona: próba wykorzystania go jako substytutu redukcji emisji byłaby na dużą skalę zbyt kosztowna.
Radykalne rozwiązania
Poważne zagrożenia związane z przekroczeniem progu doprowadziły do pojawienia się propozycji dotyczących aktywnej interwencji w sam system klimatyczny. Najbardziej znanym przykładem jest modyfikacja promieniowania słonecznego (SRM): odbijanie niewielkiej części światła słonecznego z powrotem w przestrzeń kosmiczną w celu ograniczenia ocieplenia. Inne propozycje dotyczyłyby różnych elementów systemów klimatycznych i ziemskich, takich jak próby stabilizacji lodowców.
Takie działania wprowadziłyby nas na jeszcze bardziej nieznane terytorium w zakresie systemów ziemskich i przyrody, dyplomacji i zarządzania, technologii oraz społeczeństw.
Pomysły te wynikają z autentycznej troski o poważne zagrożenia, przed którymi stoją wrażliwe kraje i społeczności w miarę wzrostu temperatur. Jednak nawet przy najbardziej optymistycznych założeniach są to taktyki służące łagodzeniu niektórych symptomów przekroczenia granic, a nie strategia eliminująca jego przyczyny. Gazy cieplarniane nadal by się kumulowały, oceany nadal by się zakwaszały, a wiele społecznych i gospodarczych skutków przekroczenia granic pozostałoby niezmienionych.
Im więcej dowiadujemy się o złożoności klimatu i systemów ziemskich, w które ingerujemy, oraz o tym, jak wiele niepewności już teraz istnieje, tym wyraźniej widać, że pełna kontrola jest prawdopodobnie iluzją, a nowe działania niosą ze sobą nowe, złożone zagrożenia. Na przykład techniki regulacji promieniowania słonecznego (SRM) mogłyby zmienić klimat regionalny – na przykład rozkład opadów czy produkcję rolną – w sposób korzystny dla niektórych regionów, a szkodliwy dla innych, co pociągałoby za sobą dalsze zagrożenia geopolityczne.
Konieczność wprowadzenia odpowiednich mechanizmów zarządzania i badań
Nie oznacza to bynajmniej, że nie należy prowadzić badań nad tymi technologiami. Wręcz przeciwnie – zagrożenia, na które mają one reagować, są tak ogromne, że musimy zbadać wszystkie możliwe opcje. Musimy jednak znacznie lepiej zrozumieć potencjalne skutki i możliwości tych rozwiązań, analizując je z wielu różnych perspektyw, w tym pod kątem implikacji politycznych i społecznych. Szczególnie pilne jest wprowadzenie poważnych globalnych mechanizmów zarządzania, a także prowadzenie przejrzystych badań, podlegających kontroli.
Jednak podstawowe elementy strategii pozwalającej poradzić sobie z przekroczeniem limitów są już znane. Priorytetem pozostaje szybkie ograniczenie emisji gazów cieplarnianych w celu ograniczenia szczytowego ocieplenia, ochrony ludzi przed ociepleniem, które już jest nieuniknione, oraz zapewnienia, że innowacje technologiczne są zgodne z interesem publicznym.
Przekroczenie limitów nie jest jedynie wyzwaniem inżynieryjnym. Potrzebujemy kompleksowej reakcji obejmującej społeczeństwa, gospodarki i systemy polityczne, aby przygotować się na radzenie sobie z bardziej niepewnym klimatem.
Piotr Florek, Nauka o Klimacie
Opublikowany w ubiegłym tygodniu raport ONZ 'Limiting Overshoot' konfrontuje efekty globalnej polityki klimatycznej z realiami skutków globalnego ocieplenia i próbuje nakreślić priorytety na następne dekady.
Pierwszym, podstawowym wnioskiem raportu, niekoniecznie nieoczekiwanym, ale jednak rozczarowującym, jest zdiagnozowanie fiaska Porozumienia paryskiego z 2015 roku w odniesieniu do celu ograniczenia globalnego ocieplenia do 1,5°C ponad poziomem przedindustrialnym. Przekroczenie tego progu – który znalazł się w tekście Porozumienia na skutek inicjatywy koalicji małych państw wyspiarskich, których istnienie w krytyczny sposób zależy od poziomu oceanu – w najbliższych kilku latach jest już nieuchronne. Zamiast redukcji globalnej emisji gazów cieplarnianych, co jest warunkiem spowolnienia wzrostu temperatury, przez ostatnie 11 lat emisje wciąż rosły. Poziom globalnego ocieplenia osiągnął około 1,4°C, a średnia temperatura globalna wzrasta w tempie około 0,25°C na dekadę. Próg półtora stopnia zostanie zatem osiągnięty w okolicy roku 2030, równolegle tzw. budżet węglowy dla półtora stopnia (określający ilość 'dozwolonej' emisji pozwalającej na uniknięcie wzrostu temperatury o 1,5°C) zostanie wyczerpany w ciągu trzech lat.
Co zatem stanie się teraz? Główną część raportu ONZ stanowi opis scenariuszy 'przestrzelenia' (overshoot) progu półtora stopnia: przy założeniu, że wzrost emisji gazów cieplarnianych zostanie zahamowany, odwrócony, i ostatecznie uda się ją zredukować do zera, a nawet zejść poniżej – to znaczy, dzięki wdrożeniu metod trwałego pochłaniania dwutlenku węgla z atmosfery i jego sekwestracji w dużej skali – możliwe byłoby 'cofnięcie klimatycznego zegara' i obniżenie temperatury globalnej poniżej progu półtora stopnia Celsjusza. Jak podkreśla raport ONZ, nawet w takim przypadku część skutków zmiany klimatu może się okazać, z perspektywy naszej cywilizacji, nieodwracalnymi – przykładem może być długoterminowy wzrost poziomu morza – zatem adaptacja do tych skutków będzie miała krytyczne znaczenie w nadchodzących dekadach.
Choć raport ONZ pokazuje obszary potencjalnego działania, które mogą umożliwić powrót pod próg 1,5°C, jak głęboka redukcja emisji metanu, czy szeroko zakrojone wdrożenie metod pochłaniania i sekwestracji dwutlenku węgla (CDR), jednocześnie podkreśla, że lepiej jest uniknąć emisji dwutlenku węgla teraz, niż próbować naprawić jej skutki w przyszłości.
materiał: first-aid.com.pl
opracowanie: Gwalbert Krzewicki
(0)Comments