Jak informuje Espreso.tv: W wyniku rosyjskiego ataku kanał telewizyjny 'My – Ukraina' doznał poważnych uszkodzeń, a pięciu pracowników, w tym ochroniarz, zostało rannych. Incydent miał miejsce kilka dni temu, stanowiąc kolejny poważny cios po podobnym zdarzeniu sprzed ponad dwóch tygodni.
Dwóch z poszkodowanych przebywa obecnie w szpitalu. Ochroniarz odniósł obrażenia średniego stopnia, w tym złamanie nogi. Z powodu zaistniałej sytuacji stacja została zmuszona do czasowego zawieszenia nadawania.
Na moim Facebooku opublikowałem nagranie, które jednoznacznie pokazuje, że był to celowy atak. Igor Petrenko, przedstawiciel stacji
Petrenko potwierdził, że wśród poszkodowanych jest pięć osób, dodając, że na szczęście ich życiu nic nie zagraża. Wyraził także wdzięczność wobec mediów, które szybko zaoferowały wsparcie: 'Dziękuję wszystkim kolegom z mediów, także tym spoza maratonu, za błyskawiczną pomoc'. Szerszy kontekst ataku
Incydent miał miejsce na tle intensywnych ostrzałów z 8 września, kiedy to Rosja zaatakowała Kijów pociskami balistycznymi i dronami, powodując śmierć pięciu osób. Kanał 'My – Ukraina' nadal monitoruje sytuację i będzie informował o dalszym rozwoju wydarzeń.
Bezpieczeństwo w Ukrainie, zwłaszcza w stolicy, pozostaje wyjątkowo napięte z powodu ciągłych ostrzałów. Atak na 'My – Ukraina' uwypukla zagrożenia, które niesie ze sobą praca mediów w warunkach konfliktu, oraz podkreśla konieczność skutecznej ochrony dziennikarzy i instytucji medialnych. W czasie wojny kluczowe jest zapewnienie bezpieczeństwa pracownikom mediów, aby mogli rzetelnie relacjonować wydarzenia i informować społeczeństwo o stanie kraju.
(0)Comments