Zacznijmy od tego. Wieloletnie ataki Rosji na ukraiński sektor energetyczny pokazały, że 'wyłączenie' sieci energetycznej na dłuższą metę jest niezwykle trudne

Zacznijmy od tego. Wieloletnie ataki Rosji na ukraiński sektor energetyczny pokazały, że 'wyłączenie' sieci energetycznej na dłuższą metę jest niezwykle trudne
View on original source
Category: Politics
Share
Archive
Like
Zacznijmy od tego. Wieloletnie ataki Rosji na ukraiński sektor energetyczny pokazały, że 'wyłączenie' sieci energetycznej na dłuższą metę jest niezwykle trudne. Rosjanom praktycznie nigdy się to nie udawało, mimo że dysponują znacznie większą liczbą środków rażenia niż Ukraina. Tej zimy Moskwa zamierza powtórzyć kampanię ataków, licząc na to, że Kijów boryka się z niedoborem rakiet przeciwlotniczych, a także na masowe wykorzystanie nowych, trudnych do zestrzelenia, dronów odrzutowych pozwoli jednak 'wykończyć' ukraiński system energetyczny ostatecznie lub zadać mu niezwykle bolesny cios, po którym będzie się on podnosił miesiącami, a nawet latami. Jednak nawet biorąc pod uwagę wszystkie niekorzystne dla Ukrainy uwarunkowania tej zimy, taki wynik nie jest bynajmniej gwarantowany. Kijów ma z kolei jeszcze większe problemy z uderzeniami na system energetyczny na tyłach rosyjskich ze względu na bardziej ograniczone możliwości przeprowadzania ataków rakietowych. Drony są skuteczne przeciwko obiektom naftowo-gazowym, które łatwo ulegają zapłonowi w wyniku uderzenia. Jednak ze względu na stosunkowo niewielki ładunek bojowy nie będą w stanie wyrządzić poważnych szkód obiektom energetycznym, a Rosjanie będą stosunkowo szybko odbudowywać podstacje (co ma miejsce obecnie na Krymie). Jeśli natomiast celem jest całkowite zniszczenie sektora energetycznego, to w tym celu trzeba albo użyć bardzo dużej liczby dronów, albo zużyć rakiety, których Kijów ma niewiele. Jest to bardzo kosztowne, w tym pod względem finansowym (pisaliśmy już, że intensyfikacja w pierwszej połowie roku kampanii dalekosiężnych uderzeń na Rosję wybiła wielką dziurę w budżecie obronnym Ukrainy). Jednocześnie, z czysto wojskowego punktu widzenia, jest to marnotrawstwo zasobów – już teraz widać, że letnie przerwy w dostawach prądu na Krymie nie wpłynęły znacząco na sytuację na froncie. Co prawda w kampanii ataków na infrastrukturę energetyczną wymieniano również cele polityczne – wywołanie destabilizacji w Rosji i wzmocnienie nastrojów protestacyjnych. Jednak trudno to osiągnąć, pozbawiając prądu ukraińskich obywateli na zajętych terytoriach (odległej peryferii z punktu widzenia Moskwy) czy nawet mieszkańców przygranicznych regionów rosyjskich. Podobnie jak fakt, że mieszkańcy ukraińskich terytoriów przyfrontowych regularnie pozostają bez prądu, ma niewielki wpływ na ogólne nastroje w społeczeństwie ukraińskim i wśród władz Ukrainy. Dlatego Federacja Rosyjska stawia na próby odcięcia prądu w Kijowie i innych największych miastach Ukrainy. Kijów natomiast nie jest jeszcze w stanie zadawać uderzeń o podobnym zasięgu i sile w kierunku Moskwy. Chociaż próbuje, co wymaga bardzo dużej liczby dronów i rakiet. Dlatego pytanie, czy w ogóle warto w takiej sytuacji poświęcać zasoby na organizowanie lokalnych awarii zasilania na Krymie lub w Donbasie, pozostaje otwarte. Dostęp do dyskusji Subskrybuj kanał

(0)Comments

 

A note on cookies

Newshunt uses essential cookies to keep you signed in and to remember your language and country, so the site works the way you expect. With your permission, we'd also like to use analytics cookies to understand how people use Newshunt and improve it over time.

Accepting only affects analytics. To learn more, view our Privacy Policy or Terms & Conditions.