- To tylko jeden mecz. Po prostu starasz się grać tak samo jak zwykle. Co masz na myśli? Myślisz, że to coś szalonego? Można przegrać seta z każdego wyniku, nie ma w tym nic szczególnego. Po prostu tak się stało i tyle - mówiła Iga Świątek podczas konferencji prasowej, pytana co stało się, od momentu kiedy prowadziła 5:0 z Qinwen Zheng w pierwszym secie.
Polka przyznała jednak, że po kapitalnym początku zaczęła popełniać zdecydowanie za dużo błędów, podczas gdy Zheng wyraźnie podniosła poziom. - Ona zaczęła grać lepiej i posyłać więcej piłek w kort. Moje nastawienie było takie samo jak zawsze. Chciałam grać tak jak zwykle. Po prostu zaczęłam zbyt często się mylić - tłumaczyła.
Świątek zwróciła uwagę również na problemy z timingiem. - Nie było łatwo to zaakceptować. Próbowałam skupić się na tym, żeby grać w płynnym rytmie, ale jednocześnie nie miałam dobrego wyczucia. Uderzałam piłkę zbyt późno, a kiedy coś takiego się dzieje, trudno jest sobie z tym poradzić - powiedziała.
Zheng wykorzystała kryzys Polki bezlitośnie. Od stanu 0:5 wygrała siedem gemów z rzędu i zamknęła pierwszą partię 7:5. Co ciekawe, Chinka dokonała podobnego powrotu już w poprzedniej rundzie, kiedy odrobiła stratę 0:5 w meczu z Madison Keys.
- Być może mogłam zagrać trochę inaczej, ale ona grała naprawdę dobrze - przyznała Świątek, która po meczu nie była jeszcze gotowa na głębsze podsumowania. - Po prostu zrobię to, co zwykle, i wszystko przeanalizuję. Na pewno porażka nie jest czymś pozytywnym, ale ogólnie ta część sezonu jest dla mnie bardziej udana.
25-latka potwierdziła też, że planuje kontynuować sezon w Azji, choć ostateczne decyzje uzależni od samopoczucia fizycznego. Dodała jednocześnie, że nie ma kłopotu ze zdrowiem. Takie pytania mogły się nasuwać po tym, gdy w drugim secie skorzystała z przerwy medycznej.
ZOBACZ WIDEO: Wszystko jasne! Znamy plany Mai Chwalińskiej
(0)Comments