fot. kadr z wideo
Eldo wrócił wspomnieniami do początków polskiego hip-hopu i czasów, kiedy mało kto zakładał, że rap może stać się sposobem na wieloletnią karierę. Raper przyznał, że właśnie takie podejście było jednym z powodów, dla których artyści jego generacji podpisywali niekorzystne umowy z wytwórniami. Najważniejsze było wtedy nagrywanie i możliwość dotarcia z muzyką do ludzi.
Eldo nie zakładał, że w wieku 47 lat nadal będzie na scenie
Eldo ma za sobą około trzy dekady obecności na polskiej scenie. Dziś przyznaje, że jako 19-latek nie spodziewał się, że hip-hop pozostanie tak istotną częścią jego życia przez kolejne dziesięciolecia.
'19-letni Eldoka by nie uwierzył w to, że 47-letni Eldoka będzie na scenie. Jestem o tym przekonany.'
Jak tłumaczy, podobne podejście miała znaczna część wykonawców jego generacji. Tworząca się wówczas polska scena hip-hopowa wyglądała zupełnie inaczej niż obecnie, a młodzi raperzy niekoniecznie myśleli o muzyce w kategoriach długoterminowej kariery.
'Większość wykonawców z naszej generacji nie zakładała w ogóle, że będzie to robiła.'
'Naszym celem nie był sukces'
Eldo podkreśla, że na początku najważniejsza była sama możliwość rapowania. Nie chodziło o budowanie biznesu, planowanie kariery na kilkanaście lat czy tworzenie strategii dotyczącej przyszłych zarobków.
'Naszym celem nie był sukces, naszym celem było napirdalać – my chcieliśmy rapować.'*
Ta wypowiedź dobrze pokazuje różnicę między początkami polskiego hip-hopu a dzisiejszym rynkiem. Obecnie artyści od pierwszych premier mogą myśleć jednocześnie o streamingu, koncertach, własnych markach, prawach do nagrań czy działalności w mediach społecznościowych. Pokolenie Eldoki wchodziło natomiast na scenę, która dopiero tworzyła własne struktury.
Dlaczego raperzy podpisywali słabe kontrakty?
Eldo odniósł się bezpośrednio również do umów płytowych zawieranych przez raperów w tamtym okresie. Przyznał, że część z nich była po prostu bardzo niekorzystna.
Jego zdaniem przyczyna była jednak prosta – młodzi artyści często nie interesowali się biznesową stroną swojej działalności.
'Dlaczego podpisywaliśmy idiotycznie słabe kontrakty płytowe? Bo się tym nie interesowaliśmy. Nas interesowało to, żeby wyjść i bombardować. To był nasz cel.'
Z perspektywy czasu takie podejście może wydawać się ryzykowne, ale wówczas wielu wykonawców nie miało podstaw, by zakładać, że nagrywane przez nich płyty będą przynosiły zainteresowanie jeszcze kilkadziesiąt lat później.
Nikt nie wiedział, że ta muzyka przetrwa dekady
Eldo zwrócił uwagę również na jeszcze jeden element. Artyści nie wiedzieli, czy ich muzyka w ogóle odniesie sukces, a tym bardziej czy pozwoli zbudować wieloletnią relację ze słuchaczami.
'Nigdy też nie sądziliśmy, że to się uda, że okaże się, że 1, 2 czy 3 płyta spowoduje, że ludzie poczują taką łączność z nami, że zbudujemy relację, która trwa 30 lat.'
W przypadku Eldoki dokładnie tak się jednak stało. Raper pozostaje aktywny trzy dekady po swoich pierwszych krokach na scenie.
Eldo nadal koncertuje
Historia zatoczyła więc koło. Artysta, który jako nastolatek nie zakładał, że będzie rapował w wieku 47 lat, nadal pojawia się na scenie.
Wiosną 2027 roku Eldo ma ponownie ruszyć w trasę koncertową i wystąpić w kilku polskich miastach. Jego najnowsza wypowiedź jest przy tym ciekawym spojrzeniem na początki rodzimego hip-hopu – okres, w którym dla wielu twórców ważniejsza od warunków kontraktu była sama możliwość wydania płyty i rapowania przed publicznością.
(0)Comments