Wielka fala emigracji z Polski gaśnie. Za granicą pozostało 1,513 mln osób

Wielka fala emigracji z Polski gaśnie. Za granicą pozostało 1,513 mln osób
View on original source
Category: Financial
Share
Archive
Like
Zasób polskiej emigracji długookresowej zmniejszył się do 1,513 mln osób, lecz wyjazdy nie znikają, tylko zmieniają charakter. Wielka Brytania oraz Niemcy tracą Polaków, Holandia i Szwajcaria przyciągają bardziej selektywnie, a 16,3 proc. uczestników badania nadal rozważa podjęcie pracy za granicą. Najnowsza odsłona statystyki migracyjnej przynosi liczbę 1,513 mln obywateli Polski pozostających za granicą przez co najmniej rok według stanu na koniec 2025 r. Rok wcześniej ta zbiorowość była większa o niemal 21 tys., toteż jej skala zmniejszyła się o około 1,4 proc. Od 2020 r. ubyło w przybliżeniu 50 tys. długookresowych migrantów, co odpowiada redukcji na poziomie 3,2 proc. Publikację należy czytać zgodnie z definicją przyjętą przez Główny Urząd Statystyczny. Urząd mierzy stan populacji przebywającej czasowo poza Polską, a nie roczne strumienie wyjazdów i przyjazdów, ponadto wielkość za 2025 r. jest prognozą, podczas gdy wcześniejsze lata zostały zrewidowane. Zmiana stanu może wynikać z powrotów, naturalnych zmian demograficznych, kolejnych wyjazdów albo różnic pomiarowych, więc nie wolno utożsamiać jej mechanicznie z saldem migracji. Kierunek pozostaje jednak czytelny, zwłaszcza gdy statystykę zasobu zestawi się z informacjami o przepływach między państwami. Analiza Gi Group przywołuje 19,5 tys. zameldowanych na stałe powrotów do Polski w 2024 r. oraz około 300 tys. reemigrantów oszacowanych dla lat 2017–2024. Nie mamy do czynienia z jednym spektakularnym exodusem z Zachodu, lecz z wieloletnim, rozproszonym procesem. Spośród wszystkich osób uwzględnionych w kalkulacji 1,373 mln mieszkało w Europie, co daje 90,7 proc. całej grupy. Na kraje należące do Unii przypadało 835 tys. obywateli, czyli niewiele ponad 55 proc. Zjednoczone Królestwo i Niemcy zachowały pierwsze dwa miejsca, skupiając odpowiednio 412 tys. oraz 386 tys. mieszkańców pochodzących z Polski. Brytyjska społeczność zmalała od 2020 r. o około 42 tys., a niemiecka o blisko 33 tys.; procentowo oznacza to redukcję mniej więcej o 9,3 i 7,9 proc. Te państwa nadal odpowiadają łącznie za 52,7 proc. polskiej emigracji długookresowej, lecz ich dominacja stopniowo słabnie. W Wielkiej Brytanii działa efekt brexitu i wygasający dopływ nowych pracowników na dawnych zasadach, natomiast Niemcy pokazują, jak ważna stała się relacja płac do kosztów życia przy braku formalnej bariery migracyjnej. Obraz ten jest spójny z szerszym porównaniem przepływów w państwach rozwiniętych. OECD odnotowała, że emigracja obywateli polskich do krajów organizacji zmniejszyła się w 2023 r. o 1 proc. do 136 tys. osób; 40 proc. wybrało Niemcy, 19 proc. Holandię, a 6 proc. Szwajcarię. Inne ramy czasowe i definicje nie pozwalają sumować tych wielkości z szacunkiem GUS, lecz rozkład destynacji potwierdza znaczenie trzech rynków. Holandia jako jedyny duży kierunek zwiększyła polską populację w pięcioletnim porównaniu aż o około 20 tys., osiągając 130 tys. osób. Przyrost przekraczający 18 proc. dał jej trzecie miejsce, przed Norwegią liczącą 76 tys. i Irlandią z 67 tys. Szwajcaria pozostała znacznie mniejsza, ale jej wzrost o prawie 7 tys., mniej więcej 29 proc., był relatywnie najsilniejszy. Przesunięcie ku Holandii i Szwajcarii podważa prostą tezę, że Polacy przestali szukać pracy poza krajem. Bardziej trafne jest rozpoznanie selekcji: wyjazd wygrywa wtedy, gdy oferuje wysoką nadwyżkę dochodu, konkretną ścieżkę zawodową albo dobrze zorganizowany system pośrednictwa. Z kolei wyjazdy do miejsc, w których koszt mieszkania pochłania znaczną część płacy, tracą ekonomiczną przewagę. Dane o rezydentach nie łapią mobilności wahadłowej, delegowania ani kontraktów sezonowych, dlatego oficjalna mapa nie przedstawia całego rynku pracy. Dobrym przykładem są Czechy, gdzie długookresowo mieszka około 4,3 tys. polskich obywateli, choć ruch pracowniczy na pograniczu jest znacznie większy. Podobne zastrzeżenie dotyczy krótkich pobytów w Niemczech, Holandii i państwach nordyckich. Spadek liczby rezydentów za granicą nie oznacza zaniku aspiracji migracyjnych. Według badania SW Research dla Gi Group 16,3 proc. ankietowanych w lutym 2025 r. dopuszczało emigrację zarobkową w horyzoncie roku, podczas gdy 65 proc. odrzucało taki plan, a 18,7 proc. nie miało sprecyzowanego stanowiska. W poprzedniej edycji odsetek zainteresowanych wynosił 13,3 proc., a zatem deklarowana gotowość wzrosła o 3 punkty procentowe mimo malejącego zasobu długookresowego. Różnica jest pozorna tylko wtedy, gdy sondaż potraktuje się jak prognozę przeprowadzek, którą nie jest. Część ankietowanych nigdy nie zrealizuje zamiaru, inni wybiorą kontrakt trwający kilka miesięcy i nie znajdą się w kategorii GUS, a kolejni wyjadą w tym samym czasie, w którym wieloletni emigranci wracają. Największą mobilność deklarują osoby od 18. do 24. roku życia, wśród których gotowość osiągała 24 proc. Finanse nadal układają hierarchię powodów: 57 proc. wskazań zdobyły wyższe wynagrodzenia, 42 proc. lepszy standard życia, 31,6 proc. rozwój zawodowy, a 27,2 proc. korzystniejszy system podatkowy. Przeciwwagą są relacje rodzinne, uznane za barierę przez 59,5 proc. osób, oraz niedostateczna znajomość języka, wymieniona przez 30,5 proc. Z czasem rosnące zarobki w Polsce obniżają premię za wyjazd, lecz decyzja nadal obejmuje znacznie więcej niż miesięczną pensję. Polska gospodarka potrzebuje ludzi w wieku produkcyjnym, dlatego każda fala reemigracji przynosi korzyść, której nie opisuje sama statystyka ludności. Osoby powracające przywożą znajomość języków, praktykę działania w międzynarodowych zespołach, oszczędności i kontakty biznesowe. Te zasoby stają się produktywne dopiero wtedy, gdy administracja, szkoły i pracodawcy potrafią je szybko wykorzystać. Raport Narodowego Banku Polskiego o Polakach pracujących za granicą pokazywał, że motywy powrotu różnią się między krajami i łączą względy rodzinne, poziom zarobków oraz zdrowie. Nie istnieje zatem jedna zachęta odpowiednia dla wszystkich grup. Specjalista z Londynu, pracownik przemysłowy z Nadrenii i rodzina dojeżdżająca do Czech mierzą się z odmiennymi barierami. Potrzebna jest polityka obejmująca uznawanie kwalifikacji, opiekę szkolną dla dzieci, dostęp do mieszkań, przewidywalne podatki i wsparcie przy zakładaniu firm. Statystyczne cofnięcie emigracji może wówczas stać się trwałą zmianą modelu rozwoju. Bez takiej infrastruktury część powrotów pozostanie etapem przed kolejnym wyjazdem, a malejąca liczba Polaków za granicą nie przełoży się automatycznie na większą podaż pracy w kraju. Sebastian Nizio

(0)Comments

 

A note on cookies

Newshunt uses essential cookies to keep you signed in and to remember your language and country, so the site works the way you expect. With your permission, we'd also like to use analytics cookies to understand how people use Newshunt and improve it over time.

Accepting only affects analytics. To learn more, view our Privacy Policy or Terms & Conditions.