Według poniedziałkowego raportu nepalskiego Urzędu do spraw Zarządzania Kryzysowego (NDRRMA) do tej pory uratowano 13 tys. 396 osób, a los 4994 pozostaje nieznany. — Cały naród opłakuje dziś tę straszliwą katastrofę. To nie jest czas na spory polityczne, lecz na narodową jedność, odbudowę i pomoc poszkodowanym — oświadczył w orędziu prezydent Nepalu Ramchandra Paudel.
Szef państwa zaznaczył, że kataklizm ujawnił kruchość ekosystemu Himalajów. — Apeluję z całego serca do społeczności międzynarodowej nie tylko o wsłuchanie się w głos państw wrażliwych ekologicznie, w tym Nepalu, ale także o podjęcie konkretnych i skutecznych działań na rzecz zapewnienia im sprawiedliwości klimatycznej — podkreślił prezydent.
Czytaj nas częściej w Google Dodaj w Google
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
W kraju ogłoszono w poniedziałek dzień żałoby narodowej dla upamiętnienia ofiar tragicznych powodzi z 26 sierpnia. Flagi na budynkach rządowych opuszczono do połowy masztu. W dominującej w Nepalu tradycji hinduistycznej 13-dniowy okres żałoby kończy się rytuałami w intencji dusz zmarłych.
Wiele rodzin, wciąż czekających na wieści o bliskich, zdecydowało się na symboliczne uroczystości pogrzebowe. Ponieważ kremacja jest kluczowym rytuałem, przeprowadzenie ceremonii zastępczej — często z wykorzystaniem kukły z trawy — przynosi im poczucie duchowego ukojenia.
Dramatyzm sytuacji oddaje historia uratowanej w sobotę starszej kobiety. Jak podaje agencja Reutera, jej rodzina, przekonana o śmierci, rozpoczęła już rytuały żałobne, gdy po dziesięciu dniach od katastrofy odnaleziono mieszkankę żywą.
Jednocześnie ponad 21 tys. ratowników, wspieranych przez międzynarodowe zespoły, kontynuuje przeszukiwania terenu. Akcja skupia się na 12 hydroelektrowniach, gdzie w tunelach mogły zostać uwięzione setki pracowników. Jak przekazała agencja AP, w stolicy kraju, Katmandu, rodziny zaginionych protestowały, domagając się od rządu przyspieszenia działań. Do błotnej powodzi błyskawicznej doszło 26 sierpnia w wyniku gwałtownego oderwania się fragmentu lodowca od północnej ściany góry Langtang Lirung w Nepalu. Potężne masy wody i niesionego nimi gruzu zeszły korytami rzek Bhote Koshi i Trishuli, pustosząc całe doliny zarówno po nepalskiej, jak i chińskiej stronie granicy.
Wstępne straty materialne władze Nepalu wyceniły na 2,56 mld dol. (ok. 9,51 mld zł).
(0)Comments