Zapadali się w mule po pas, a niektórych trzeba było wyciągać liną. Nad Jeziorem Żywieckim wędkarze, strażnicy i strażacy przez wiele godzin walczyli o ryby uwięzione w odciętym od jeziora zbiorniku. Udało się uratować 400–500 kg zwierząt, w większości szczupaków.
Nie przegap żadnej ciekawej wiadomości.
Zapisz się i bądź na bieżąco! Zapisz się W odciętym od Jeziora Żywieckiego zbiorniku zostały uwięzione setki ryb, w tym szczupaki mierzące ponad 90 cm
Ratownicy musieli pokonać około 500 metrów, brnąc w głębokim mule. Niektórych uczestników trzeba było wyciągać za pomocą liny
Do akcji włączyła się Państwowa Straż Pożarna w Żywcu. Łącznie udało się przenieść do głównego akwenu około 400–500 kg ryb
Bardzo niski poziom wody w Jeziorze Żywieckim doprowadził do odcięcia niewielkiego zbiornika od głównego akwenu. W pułapce znalazły się setki ryb. Wędkarze i strażnicy rozpoczęli akcję ich odławiania i przenoszenia do jeziora. Według organizatorów udało się w ten sposób uratować około 400–500 kg ryb. Akcję w mediach społecznościowych opisali jej organizatorzy - Społeczna Straż Rybacka Powiatu Żywieckiego. Piętrzące się trudności
Pierwsze działania rozpoczęły się wieczorem i trwały do godz. 2 w nocy. Następnego dnia ratownicy wrócili na miejsce. Sytuacja wymagała pośpiechu – płytki zbiornik był odcięty od jeziora, a ograniczona ilość tlenu dodatkowo zmniejszała szanse uwięzionych w nim zwierząt na przetrwanie.
Skala problemu okazała się znacznie większa, niż początkowo przypuszczano. W zbiorniku znajdowały się przede wszystkim szczupaki – od osobników mierzących 30–40 cm po ryby przekraczające 90 cm. Trafiały się również liny, leszcze i karasie. Według relacji uczestników około 90 proc. odławianych ryb stanowiły szczupaki. Łącznie oszacowano masę przeniesionych zwierząt na 400–500 kg.
Ratowanie ryb było wyjątkowo trudne. Od odciętego zbiornika do głównego akwenu trzeba było pokonać około pół kilometra. Uczestnicy akcji brnęli w głębokim mule, miejscami zapadając się w nim po pas, a nawet głębiej. Zdarzało się, że konieczne było wyciąganie ludzi za pomocą liny. Aby usprawnić transport, zaczęto układać z desek prowizoryczne przejście. Łańcuch ludzi dobrej woli
Do akcji włączyli się strażacy z Państwowej Straży Pożarnej w Żywcu. Przywieźli pompę pływakową, odpompowali wodę z oczka, w którym pozostawały ryby, i razem z pozostałymi uczestnikami pomagali w ich odławianiu oraz przenoszeniu.
Na miejscu pracowali także wędkarze z kół PZW Żywiecczyzny, członkowie Społecznej Straży Rybackiej, przedstawiciele Zarządu Okręgu PZW oraz osoby, które dowiedziały się o akcji z mediów społecznościowych i przyjechały pomóc. Dostarczano również potrzebny sprzęt, m.in. podbieraki i wiadra. Zdążyć przed ptakami
Dodatkowym problemem były ptaki, które szybko pojawiły się przy zbiorniku pełnym uwięzionych ryb. Organizatorzy relacjonują, że nad wodą zgromadziły się kormorany, nurogęsi i czaple, dlatego podczas prowadzenia akcji starano się je płoszyć.
Ostatecznie setki kilogramów ryb trafiły z płytkiego, odciętego oczka z powrotem do Jeziora Żywieckiego. Jak podkreślają uczestnicy akcji, przy ograniczonej ilości tlenu i postępującym odcięciu zbiornika czas działał na niekorzyść zwierząt.
Źródło: SSR Żywiec - Społeczna Straż Rybacka Powiatu Żywieckiego
(0)Comments