W Brazylii przed nami niewiadoma wyborcza.
Flávio Bolsonaro i Luíz Inácio Lula da Silva – to między nimi rozegra się dziś wyborcza rywalizacja w Brazylii, gdzie wybierany jest kolejny prezydent. Według sondaży, żaden z nich nie wygra w pierwszej turze.
Obaj są znanymi politykami symbolizującymi pewne obozy polityczne. Bolsonaro to syn byłego prezydenta Jaira Bolsonaro, obecnie przebywającego za kratami w związku z nadużyciami władzy za czasów jego kadencji i próbami zorganizowania przewrotu. Da Silva również przebywał za kratami (wątek więzienny łączy niemal wszystkich najważniejszych aktorów brazylijskiej sceny politycznej, która rozedrgana jest wokół wyjątkowo gorących emocji).
Brazylijskie wybory to jednak przede wszystkim wybór dwóch wizji politycznych. W sprawach wewnętrznych obecny prezydent da Silva reprezentuje tradycyjną, umiarkowaną lewicę latynoamerykańską. Nie jest radykałem, ani rewolucjonistom, jednak zdarzało mu się podejmować inicjatywy przeciwko dominacji wielkiego kapitału, szczególnie temu północnoamerykańskiemu. Ograniczał wpływ niektórych korporacji, prowadził walkę o ograniczenia wpływów postaci amerykańskiej technoprawicy, takich jak Elon Musk, na brazylijską politykę. Bolsonaro to niewątpliwie trumpista, a przy tym ktoś, komu najbliższy jest libertarianizm w polityce społecznej i gospodarczej. Scena polityczna w większości krajów Ameryki Łacińskiej podzielona jest właśnie wokół osi libertarianizm (państwo minimum plus restrykcyjna polityka karna, wymierzona przede wszystkim w najuboższe grupy) i lewica (programy społeczne, zwalczanie nadmiernych wpływów korporacji). Fiasko programów socjalnych lewicy powoduje, że często elektorat pochodzący z klas uboższych głosuje na… libertarian, głoszących obiektywnie hasła sprzeczne z jego interesami. To jednak wyraz protestu wobec zbyt wielkich różnic majątkowych dzielących latynoskie społeczeństwa.
Spójrzmy jednak na wymiar międzynarodowy dzisiejszej rywalizacji. Urzędujący prezydent jest przekonany o konieczności rozwoju grupy BRICS i współpracy w jej ramach. Uznaje Brazylię za nieodłączną część Globalnego Południa i krytycznie spogląda na amerykańskie uzurpacje do kontrolowania całej półkuli zachodniej realizowane w ramach tzw. doktryny Donroe przez obecnego lokatora Białego Domu i jego administrację. Bolsonaro – przeciwnie. Jest trumpistą, otwarcie wspieranym przez Waszyngton. Zapewne pozostawi Brazylię w BRICS, ale z pewnością nie będzie dążył do dalszego pogłębienia współpracy bloku niezachodniego.
Wyborcy są podzieleni. Obaj kandydaci starają się zmobilizować najważniejsze grupy, zależy im na frekwencji. Wiedzą, że tylko ona daje im cień szansy na zwycięstwo w pierwszej turze. W Brazylii doszło do skrajnego wydania polaryzacji politycznej. Niezależnie od wyniku dzisiejszego głosowania emocje nie opadną, a mogą być tylko jeszcze bardziej rozgrzane.
Czekamy na wyniki i konsekwencje.
#Lula #Bolsonaro #Brazylia #wybory #Ameryka
Włącz myślenie - subskrybuj Bieg myśli
(0)Comments